RSS
wtorek, 17 lipca 2018

Pieczeń upiekłam. Miałam ambicje, żeby było zdrowo, domowo i smacznie. Małż pierwszy kosztuje. Pytam czy smaczna.

- Wiesz, jak zabije się smak grubym plastrem pomidora to przejdzie.

 

No i nie wiem... kogo najpierw zabić... siebie czy jego? ....tym grubym plastrem pomidora oczywiście.

:)

23:52, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »

To był ciężki dzień. Zaczął się miło od spania do prawie 9, potem powolne śniadanie, na które każdy dostał to na co miał ochotę. Sporą frajdę sprawia mi teraz takie rozpieszczanie Młodej. I jeszcze  poniewaz padało - stary, sprawdzony monopol. Przegrałam z kretesem. Ograła mnie co do grosza i jeszcze mi zabrakło. A potem już pooooooooszło - nowy stomatolog Młodej. Nie wiem, która z nas bardziej się denerwowała. Bardzo nie lubię chodzić z nią do dentysty, a jeszcze nowego to już w ogóle. Dla mnie trauma, dla Młodej cyt. "fajnie było". W drodze powrotnej zakupy.

Nie wiem jak dojechałam do domu. Znowu mnie boli. Już miałam ochotę zjechać na bok i dzwonić, żeby zabrał nas stąd. M. jak zobaczył sposób w jaki wysiadałam, mówi, że bardzo dzielna byłam. Nie chcę być dzielna, chcę, żeby przestało już boleć. A tymczasem znowu jakieś paskudztwo mnie dopadło. I jeszcze cykl się skończył. Źle zrobiłam. Zamiast tabletek trzeba było zalać się winem. Chociaż sny może miałabym kolorowe. 

Pomarudziłam. Teraz spać.

00:07, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lipca 2018

Uciekają nam wakacje dziwnie szybko. A nic konkretnego nie robimy.  Humory średnie. Młoda skarży się na brzuszek, mąż zmęczony jak dawno nie był. Nie dziwię się trzeci miesiąc robi swoje i moje obowiązki. Ja też marudzę, że boli, że nie mogę, nie udaje się... 

Jedyny plus to taki, że śpimy z córką do 9. Potem śniadanie czyli prawie obiad. Niespieszne zakupy albo reh, czytanie, oglądanie, łapanie chwil na tarasie. Leniwy czas. 

12:48, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 czerwca 2018

06:00, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 czerwca 2018

...jakby mnie słoń wdeptał w ziemię. Cała obolała. A to przecież tylko rehabilitacja.

Kombinuję jak w miarę bezboleśnie wstać z łóżka.

10:18, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 czerwca 2018

Unieruchomiona, bo znowu nie mogę prowadzić, znowu obolała. Mam spędzać dnie głównie na odpoczywaniu. Nie przywykłam. Szlag mnie trafia. Marudzę, więc na prawo i lewo. Czasem aż nieprzyzwoicie często, nadwyrężając nerwy bliskich. Marudzę, bo ufam, bo wiem, że im mogę.

Ale żeby już całkiem nie zwariować, szukam plusów sytuacji. Jest jeden, ogromny. Córka ma wcześniejsze wakacje. Zawsze mamy problem z opieką, więc Młoda do ostatniego dnia chodzi do szkoły. W tym roku jest inaczej. Od poniedziałku jest już w domu. Zrobiłam jej prawdziwe leniuchowanie. Śpimy jak długo chcemy, powolne śniadanie, czytamy, słuchamy audiobooków, gramy w blokus albo challenge pizza, opowiadamy głupoty, gotujemy to na co mamy ochotę. Wczoraj obudziłam ją zapachem ulubionych pankejków. Widzę, że potrzebowała takiego nicnierobienia. Wróciły luz i swoboda, nieliczenie czasu. Potem ruszymy z kopyta. Będziemy jeździć, zwiedzać, łazić po górach (oj, jak tęsknię już), bywać tam i tu. 

Ale dziś jeszcze leniuchujemy.

10:26, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 czerwca 2018

Robi się niebezpiecznie. Coraz bardziej podoba mi się praca na własnym tarasie, przy kubku kawy zaparzonej tak jak lubię. I choć chętnie wróciłabym już do zakładu, to jednak ten taras, laptop, kawa kuszą... Tylko kto mi da taką pracę...

18:43, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 czerwca 2018

Przyplątał się obraz i nie chce puścić.

Gorce. Czerwiec, lato, bardzo ciepło. W całej Polsce szalały wtedy burze, a my mieliśmy pogodę idealną. Maciejowa, Stare Wierchy... Co ciekawe nie mam z tego wypadu prawie żadnego zdjęcia. 

02:17, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 maja 2018

Bała się, bardzo się bała, drżała, czułam jak wali jej serduszko. Choć wiedziałam, że ten strach jest irracjonalny, matczyny instynkt dosadnie domagał się, żebym weszła tam, zrobiła awanturę i zabrała ją stamtąd najdalej jak się da. 

Tylko co to by dało... I po co ta awantura...

Dopingowaliśmy, wspieraliśmy... 

Poszła.

Wróciła jeszcze na miękkich nogach, ale już zadowolona. Dziś, gdy emocje opadły, mówi, że strach ma tylko wielkie oczy. I że jest dumna z siebie.

Yes, yes, yes... O to chodziło :)

14:51, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 maja 2018

Mąż mówi, żeby koniecznie o tym napisać na blogu, więc piszę :)

Chodzę!!! bez kijków trekkingowych. Powoli, super prosto, mimo środków przeciwbólowych wciąż jeszcze z lekkim bólem, ale CHODZĘ !

:)

14:00, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 41