RSS
środa, 19 lipca 2017

Kiedy... staje tuż za mną... obejmuje moje piersi, kciukiem i palcem wskazującym drażni brodawki, najpierw delikatnie, potem intensywniej... Kiedy przytula się do moich pleców, a ja czuję jego podniecenie... Kiedy nogi niekoniecznie są już w stanie dźwigać mój ciężar, a z ust wydobywają się nieokreślone dźwięki...

Kiedy... obraca mnie wtedy twarzą do siebie i sadza sobie na kolanach... Kiedy chwilę potem przychodzi orgazm mocny, intensywny, obezwładniający... I kiedy moje jęki ucichną... jak po chwili obraca mnie tak, że klęczę opierając dłonie o ramę łóżka... 

Kiedy... po chwili przychodzi drugi orgazm... już inny, ale równie przyjemny... Kiedy potem przytula się do mnie, nazywa zdrobnieniem, które używa tylko przy takich "okazjach"... I kiedy rano dzwoni z pracy i pyta czy wszystko w porządku, a w głosie pobrzmiewa filuterność...

... to chcę tego "kiedy" wciąż i wciąż i wciąż... i wciąż...

12:38, omnieionimtez
Link Komentarze (4) »
środa, 05 lipca 2017

Ranek, szykuję się do pracy. Po cichutku, żeby nie zbudzić Młodej i urlopującego męża. Mimo należytej staranności i tak słyszę z pokoju:

- Mamo, chodź na chwilę.

Idę. Kucam przy łóżku, przytulam czoło do jej ciepłego policzka. Tak cudownie pachnie sobą i snem. Dostaję buziaka. Kilka pytań, kilka ustaleń, buziak i mówię, że muszę już iść, bo inaczej spóźnię się do pracy. Już w drzwiach pokoju zawraca mnie "zaczekaj". Stoi na łóżku, jesteśmy wtedy prawie równe wzrostem, zgarnia mi włosy z szyi i mówiąc "tak lubię" przytula się do mnie mocno. Pachnie nieziemsko. Na chwilę zatrzymuje się świat. Co tam praca, co tam wszystko inne. Mam ochotę nie wypuszczać jej z objęć. Sama po chwili kończy, całuje mnie w policzki, nos, brodę, czoło i oczy, stwierdza: "no, teraz już możesz iść do pracy, ale wróć najszybciej jak będziesz mogła". Okrywam ją kołdrą, całuję na do widzenia i rozanielona wychodzę z pokoju.

Najfajniejsze w tym, że ona w ciągu dnia nic z tego nie będzie pamiętała. A opowiadanie jej tego, frajda z zaskoczonej miny - bezcenne :)

11:40, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 czerwca 2017

Powieki jeszcze półprzymknięte, wyraz błogości na jego twarzy...

"O boże... co TO było??!!"

Usłyszeć coś takiego, to jak  wygrać milion w totka.

I rano wiadomość, że było wspaniale.

To już miliard.

09:01, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 czerwca 2017
Tyle w temacie

15:03, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 czerwca 2017
Środkowy palec

Córa: Mamo, a ty wiesz co znaczy środkowy palec?

Wiem dziecko. Ty też przecież już wiesz. Małż nie tak wcale dawno objaśniał jej zagadkę środkowego palca.

Córka dalej: A wiesz, że ja już dwa razy go pokazałam.

Myślę sobie, że zaczyna się robić nieciekawie i najwyższy czas przerwać jej monolog.

Ja: Ale komu go pokazałaś?

Ona: Tacie.

Zaniemówiłam. Tym bardziej, że nic mąż nie mówił, a myślę, że nie omieszkałby podzielić się wiadomością, że jego ośmioletnia córka pokazała mu "fuck you".

Moje dziecko tymczasem dalej: ...i sobie.

I tutaj niestety nie wykazałam się należytą powagą, jakże godną sytuacji i matki w ogóle. Po ataku kociokwiku (do którego zresztą  ona też dołączyła, w końcu głupawka jest zaraźliwa) udało się ustalić, że ojcu pokazała, bo przecież jak inaczej miała go zapytać co to w ogóle znaczy. A sobie... przed lustrem, bo trenowała jak to pokazać ojcu.

Kiedyś jej to opowiem. A tymczasem zapisać, zapamiętać, może blox jednak nie padnie.

19:10, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 czerwca 2017
Na wszelki wypadek

Kilka mocno nieciekawych pracowo dni.

Najpierw plotka, że kogoś do nas przyjmują. Nic o tym nie wiemy, nasza szefowa też nie wie, więc spokojnie to tylko plotka. Po kilku dniach oficjalnie w kadrach pojawia się dziewczyna, która twierdzi, że ma do nas być przyjęta na takie samo stanowisko jak pracowała w poprzedniej pracy. No, tak tylko że ona zajmował się tym czym ja się u nas zajmuję. Idę wyjaśnić sprawę. Jak już mają mnie wyrzucić ze skutkiem natychmiastowym (niestety u nas praktykuje się podobne rzeczy) to chociaż chciałabym wiedzieć dlaczego. Nasza przełożona nic o tym nie wie. Szef szefów na kilkudniowym szkoleniu. Trzeba czekać. W drodze do domu mam zamiar kupić dwa opakowania melisy, rezygnuję na rzecz wina.

Nowy tydzień. Szef szefów wrócił, ale sekretarka mówi, że od rana ma spotkania. Pod koniec dnia telefon, szef, mam przyjść. No, to teraz już oczywiście nie mam wątpliwości. Pytanie tylko czemu. Za krnąbrność i zbyt długi język raczej się chyba ludzi nie zwalnia. Merytorycznie nie mam sobie nic do zarzucenia, no ale... jak to mówią, nie myli się tylko ten kto nic nie robi.

Dziewczynę przyjęli, ale na zupełnie inny etat. To samo stanowisko to było tylko jej "widzimisię". Niezadowolona, bo jak to tak... A szef... szef bardzo przyjemnie o zupełnie inne sprawy chciał zapytać.

 

Mnóstwo stresu, ale też świetne obudzenie. Tak pewnie już się tutaj czułam. Zbyt pewnie. Do roboty trzeba się zabierać. Powtarzać angielski, niemiecki. Rozejrzeć się, uzupełnić, doszkolić się w innym kierunku. Mieć wybór. Tak na wszelki wypadek.

18:26, omnieionimtez
Link Komentarze (2) »
czwartek, 08 czerwca 2017
Spieprzona

Młoda: Mamo ty to jesteś spieprzona.

No, jakoś tam jestem, każdy jest - myślę sobie po cichu. Ale takie słowa u mojego dziecka?!

Młoda: Bo masz dużo pieprzykòw.

 

Nie mam więcej pytań :)

23:11, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 maja 2017

Niby to on chodzi na terapię. A jak się okazuje, pośrednio ja też. Dowiaduję się o sobie niemało. 

Wielu nieciekawych rzeczy też. To dobrze, bo części z nich zupełnie nie dostrzegałam.

 

 

 

Szperamy, zgłębiamy i zagłębiamy, analizujemy i składamy w całość, szukamy. Tak, to jest przewartościowanie. Duże słowo i jeszcze większe oczekiwania.

 Dokąd nas to zaprowadzi, jeszcze nie wiemy. Ale zaczyna być lepiej. Świadomie, ale z błyskiem, uważniej, jeszcze z różnymi lękami, ale już z odrobiną zaufania. Brakuje jeszcze celebrowania, ale do tego też dojdziemy :)



11:16, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017
Do perełek

Wczoraj znalazłam w portfelu kartkę. Dziecięcą ręką zapisane: Mamo jesteś super. I wielki wykrzyknik z serduchem.

 


Dzisiaj przy śniadaniu:

Młoda: Jak wrócisz dzisiaj z pracy to poczytamy.

Ja: A na co miałabyś ochotę? Kasdepke? Piaskowy Wilk?

Młoda: Nie, mamo, Ty nic nie rozumiesz. Usiądziemy razem na kanapie i ja poczytam swoją, a Ty swoją książkę.

 

Nawet śniadanie dziś wciągnęła bez marudzenia, bo chciała mieć kilka minut, żeby doczytać i w końcu się dowiedzieć co odkrył Antek...

Yes, yes, yes... wreszcie nadszedł ten moment :)

10:02, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 maja 2017

Tłumaczyłam, mówiłam, nakierowywałam... A zapomniałam, że ja też mam na to wpływ, że ja też mogę. I chcę. Wyszedł... mmmmmrrrrr... KOSMOS!

Koniecznie trzeba kiedyś powtórzyć.

10:03, omnieionimtez
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36